Strona GłównaKsięgaAutorkaSpis rozdziałów

Nazywam się Jacqueline Maarit Antoinette Tähti. Jak każdy człowiek mam nogi, ręce, oczy, uszy, nos i inne mało przydatne narządy, które odzywają się akurat wtedy, gdy człowiek nie chce by się odezwały. Tak czy inaczej jestem zwykłą czarownicą, ni mniej ni więcej utalentowaną. Po ojcu odziedziczyłam fińskie korzenie, po matce francuskie. Sarkazm to moje drugie... zaraz, czwarte imię z kolei. Staram się być dobrą osobą, ale często wychodzi 'jak zwykle'.
To Noemi Elena Leoncavallo, moja najlepsza przyjaciółka i choć nie jesteśmy spokrewnione, jest mi jak siostra. Jest trochę pokręcona i czasem się jej boje, ale na ogół jest bardzo zabawna. Nie do końca rozumiem jej miłość do Malcolma, ale każdy ma jakiegoś świra. Nie mówię przecież, że ja jestem normalna.
Rose Weasley - przygłupia dziewczynka, która uważa się za królową. Na moje nieszczęście musimy z Noemi dzielić z nią dormitorium. Na domiar złego Rose nie poprzestała na ogłaszaniu się władczynią szkoły. Zebrała gwardię wiernych służek (właściwie tak nazywa swoje 'przyjaciółki'), które gotowe są oddać za nią życie. Tak przynajmniej wydaje się Rose. Prócz służek znalazła także króla – Scorpiusa. Najgłupsza para królewska świata...
To Romilda Vane-Finnegane. Kiedy poznałam ją w pierwszej klasie wydawała mi się normalna. Teraz widzę, że to dziewczyna z niską samooceną, która dojrzała okazję w staniu się popularnym dzięki Rose. Jest utalentowaną czarownicą, ale królowa nie pozwala jej rozwinąć skrzydeł. Uzależniła się od niej i nie potrafi się odciąć.
Ta szatynka to Megan Wood. Nie znam jej zbyt dobrze, bo od sześciu lat zamieniłyśmy może z dwa słowa. Większość jej wypowiedzi to czepianie się Noemi i jej miłości do Malcolma. Każdy w szkole wie, że Malcolm to 'główny doradca' Scorpiusa, dlatego Megan tak zależy, by z nim być. Kiedyś chciałam przeanalizować jej psychikę, ale poddałam się po pierwszej próbie.
Lillyanne Robins-Kirke - blondynka we właściwym tego słowa znaczeniu. Ma więcej pustki w głowie niż te wszystkie bezmózgie morskie stworzenia. Jej wypowiedzi są często ciągiem słów, które w zestawieniu ze sobą nie mają żadnego sensu. Nic dziwnego, że Rose zabroniła jej się odzywać. Może dałoby się ją lubić, gdyby nie była taka opryskliwa i wyniosła, co w połączeniu z jej głupotą robi z niej ćwierćinteligenta.
Marcey CornCrowk to jedna ze służek Rosie. Dołączyła jako ostatnia, poza tym właściwie nie wiem, co ona robi z samozwańcem, jest przecież z Ravenclaw. Najwyraźniej rządy naszej królowej pszczółek rozniosły się już na wszystkie domy. Marcey nie wygląda na głupią, ale kiedy w pobliżu jest Rose, tak się zachowuje.
Scorpius Malfoy - arogant z wiecznie przylizanymi blond kudłami. Sądzi, że jest panem świata i wszystko mu się należy. Przechadza się po szkole prezentując swoje 'wdzięki', co sprowadza się do ogólnej histerii dziewcząt. Na moje oko Scorpius nie ma zbyt wysokiego IQ, chociaż jak mówi przysłowie „każda potwora znajdzie swego amatora”. Tak czy inaczej, są z Rose siebie warci.
Malcolm Urquhart – cel Megan i miłość Noemi. Wydaje się być miły i ułożony. Co innego powiedziałaby pewnie Noemi, to w końcu normalne, prawda? Jednak nie zachowuje się, jak na 'główny doradcę' głupiego króla. Jest raczej ponad to, chociaż kto wie...
Jack Leoncavallo - przyrodni brat Noemi z pierwszego małżeństwa jej matki. Różni się od siostry wyglądem i charakterem. Jest zawsze trochę spięty, ale przyjacielski i otwarty. Zawsze chce mi pomagać, bo, jak twierdzi, jestem typową niezdarą. Pochlebia mi, nieprawdaż? Kiedyś miał strasznie dziwne, blond loczki, przez co wyglądał jak dziewczynka. Zawsze się z tego nabijałam. Teraz przylizuje je tonami żelu do włosów.
To Terence Frobisher. Jest strasznie dziwny. Ma świdrujące spojrzenie, a kiedy jest w pobliżu nie wiesz, czy zaraz nie zaatakuje. Ma też dziwny śmiech i wciąż próbuje obmacywać wszystkie dziewczyny. Jest przystojny i gdybym była zdesperowana, pewnie zgodziłabym się na jego propozycje. Jednak świr to zawsze świr, prawda?
Elena Warrington - dziewczyna Jacka, jest bardzo miła i otwarta. Nie znosi bawić się w te cyrki o parze królewskiej zupełnie jak ja i Noemi. Może dlatego mamy ze sobą tak dobry kontakt. Tak, czy inaczej, jest jedną z nielicznych w szkole, którym poświęcam mój cenny czas. Poza tym ubielbiam jej długie, gęste blond włosy, choć są farbowane. Zawsze wygląda pięknie i kiedyś zastanawiałam się, czy nie ma genów Wili. Można sobie przy niej narobić kompleksów.
Anthony Finch-Fletchley... Mmm, ciacho. Takiego to ja bym z chęcią... Y, koniec tego dobrego. Jestem zbyt sarkastyczna i arogancka na miłostki. Zwłaszcza, że należy do świty Malfoya. Chociaż z drugiej strony dla niego zrobiłabym wyjątek. Z każdym rokiem staje się coraz przystojniejszy, a ja nie mogę nic na to poradzić. Dobrze przynajmniej, że nie ma dziewczyny, mimo tłumu fanek. Wolałabym, żeby był gejem, niż spotykać go z dziewczyną. Ile ja bym dała, żeby móc się nazywać jego 'dziewczyną'...