I’m not crazy, ‘cause I take the right pills everyday
Tak, zauważyłam. Szczególnie, że przez ostatnie szesnaście lat nie wydarzyło się nic, czego bym się nie spodziewała. Może z wyjątkiem moich narodzin, ale to już inna sprawa. Jak zawsze siedzę w moim pokoju, w rodzinnym, typowo angielskim domu. Kolejne wakacje przeleciały tak szybko, że nie zdążyłam porządnie rozpakować kufra, a już muszę znowu go złożyć. Nie mogę powiedzieć, że byłam przesadnie zajęta. To raczej z lenistwa. Jedynakom nigdy nie uda się nikim zastąpić rodzeństwa. Oczywiście spotykałam się z Noemi, ale tylko przez dwa tygodnie. Później wyjechała do Włoch odwiedzić dziadków. Swoją drogą, aż dziwne, że ja nie pojechałam do Finlandii czy Francji. Wstałam z parapetu dłużej się nad tym nie zastanawiając, zgarnęłam ostatnią parę szat leżących na jej łóżku i niedbale wrzuciłam je do otwartego kufra.
-Szczerze mówiąc nie chce mi się przepychać przez tłum dzieci na peronie. - Powiedziała do mnie mama z francusko-angielskim akcentem. - Co roku to samo. Nie jesteś już małym dzieckiem, nikt nie będzie za ciebie taszczył tobołów. - Jak zawsze szczera do bólu. Uśmiechnęłam się do niej zgryźliwie, na co teatralnie przewróciła oczami. - Nie bądź taka hej do przodu. Zabieraj klamoty, bo spóźnisz się na pociąg.
Odpięłam pas i wygramoliłam się z czarnego Vana z kotem w jednej ręce i torebką w drugiej. Tata także otworzył drzwi jednak matka zatrzymała go ręką.
-Nie wygłupiaj się Jonah. Musi nauczyć się odpowiedzialności. Poza tym na 11 mam umówiony pedicure.
Trzasnęłam drzwiami samochodu i poszłam po wózek. Kiedy wróciłam kufer stał już przed samochodem. Ależ to pomocne. Ledwo wstawiłam kufer na te stare żelastwo, ojciec odjechał z piskiem opon. Wsadziłam Williego do mugolskiego transportera i ustawiwszy go obok kufra na wózku ruszyłam mozolnie w stronę peronu 9¾.
-Jacq! - Usłyszałam za sobą wysoki rozhisteryzowany pisk. Nie musiałam się odwracać, żeby zobaczyć kto to. Noemi skoczyła na mnie z zawrotną prędkością, a że nie byłam zbyt dobra w zachowywaniu równowagi trzymając przy tym ciężki wózek z kufrem, transporterem i torebką, przewaliłam się przez niego lądując jakieś pięć metrów dalej. Noemi leżała oczywiście obok mnie śmiejąc się niemiłosiernie. Chyba dostała jednego z jej słynnych ataków śmiechu, kiedy to w żadne sposób nie można było jej uspokoić. Podniosłam się niezdarnie otrzepując resztki brudu, które zostały na moim ubraniu i próbowałam pozbierać rzeczy do kupy.
-Noemi!- Krzyknęłam, żeby zwrócić na siebie jej uwagę. Spojrzała na mnie, wciąż głośno się śmiejąc. - Może byś mi pomogła? - Brunetka wstała z ziemi, próbując opanować atak śmiechu. Nie zważając na nią ustawiłam transporter na swoje miejsce i chwyciłam moją torebkę. - Byłoby szybciej, gdybyś wreszcie przestała kleić durnia i mi pomogła.
-Prze-prze-praszam. - Powiedziała przez zaciśnięte zęby. Wiedziałam, że za jakieś dwie sekundy znowu wybuchnie. Co roku to samo. Wpadła na mnie na dworcu nawet wtedy, kiedy się jeszcze nie znałyśmy.
-Jacqueline, potrzebujesz pomocy?- Dobiegł mnie głos zza pleców. Odwróciłam się i zobaczyłam wysokiego chłopaka, z ciemnymi włosami i zapierającym dech w piersiach uśmiechem. Wyciągnął do mnie dłoń, jakby czekał, bym ja podała mu swoją. Był taki piękny i pełny wdzięku. -Halo, Jacqueline! Macie tylko 10 minut. Może ja poprowadzę twój wózek. - Ocknęłam się, ale zamiast tego pięknego chłopaka, zobaczyłam Jacka, przyrodniego brata Noemi. Sporo różnił się od siostry. Miał kręcone blond włosy i jasną cerę. Niecierpliwie spoglądał na zegarek. Za nim szli państwo Leoncavallo, prowadząc kolejny wózek z kuframi swoich dzieci. Pozwoliłam więc Jackowi poprowadzić mój i wszyscy razem poszliśmy na peron.
-Nie znoszę przepychać się przez te bandę nieudaczników. - Powiedziałam do Noemi, kiedy już wgramoliłyśmy się do pustego przedziału w Ekspresie Londyn-Hogwart. Za chwilę miały nas znaleźć Rose ze swoją świtą. Przed nimi niestety nie było ucieczki. Choćbyśmy pod ziemię się zapadły, musiała nas znaleźć. Każdego dnia, każdego roku szkolnego próbowałyśmy jak najbardziej uprzykrzyć jej życie, ale za każdym razem nie rozumiała. Nie wiem, czy było to spowodowane jej niskim ilorazem inteligencji, czy raczej desperacją w poszukiwaniu zwolenników. Jedno wiedziałyśmy z Noemi na pewno. Przed nią nie było ucieczki.
-I ja mu na to mówię, żeby sobie ten tani mugolski błyszczyk wsadził tam, gdzie nie będę patrzeć. - Drzwi przedziału otworzyły się z hukiem, a do środka wpadła woń pomieszanych różnych zapachów perfum. Instynktownie złapałam za klamkę okna i otworzyłam je na oścież. Chwilę później w przedziale pojawiła się grupa pięciu dziewczyn. - Dlatego powiedziałam mu, że nie jestem zainteresowana nawet przelotnym romansem. Moje serce należy do jednego. Cześć dziewczyny. - Rose Weasley zwróciła się w naszą stronę i uśmiechnęła krzywo, po czym wróciła do oglądania swoich paznokci. Usadowiła się na jednym z siedzeń, a jej świta od razu zrobiła to samo. -Znów zaglądałyście do każdego przedziału, żeby nas znaleźć? - Zaczęła Noemi, a Rose spojrzała na nią z zainteresowaniem.
-Och nie głuptasku. Romilda opanowała w wakacje kilka zaklęć i od razu wiedziałyśmy gdzie szukać. - Rose poklepała blondynkę po głowie, jakby nagradzała psa za dobre zachowanie.
-A ta, to kto? - Zapytałam pokazując na cichą ciemnowłosą dziewczynę, która siedziała tuż obok mnie.
-To Marcey CornCrowk. Jest z Ravenclaw. Poznałam ją w trakcie mojego pobytu w Egipcie. Byłyśmy w tym samym salonie fryzjerskim. Czyż to nie cudowne?- Marcey spojrzała na Rose z uwielbieniem.
-Mam nadzieję, że już ci przeszła obsesja na punkcie Malcolma.- Powiedziała Megan do Noemi. - Dobrze wiesz, że nie poleci na ciebie. Masz rozdwojone końcówki, wiecznie kiepski makijaż i jesteś brzydka. Nie masz ze mną szans.
-Dobrze, że mówi mi to ktoś, kto nie ma za grosz urody. - Odgryzła się sprytnie Noemi. Megan musiała przez chwilę zastanowić się nad jej słowami, po czym chwyciła różdżkę. Jednak życie czegoś nas nauczyło. Kiedy głupol myśli, zawczasu wyciąga się różdżkę.
-Pożałujesz swoich słów. - Megan była wyraźnie dotknięta obelgą.
-Nie chcę powtarzać tego już setny raz, ale pamiętasz chyba, że Noemi zna więcej zaklęć od ciebie?- Zagadnęłam szatynkę. Po chwili zrezygnowała z ataku i schowała różdżkę.
-Nie znoszę uczt powitalnych. - Noemi jęknęła głośno przepychając się przez tłum uczniów wychodzących z Wielkiej Sali. - Co roku to samo. Zamiast zrobić oddzielne drzwi dla VIP'ów, musimy się ciągać z motłochem.
-W świecie królowej różyczki jesteśmy tak samo motłochowe co cała reszta. -Może, ale w moim świecie burżuazja to my. - Powiedziała triumfalnie, po czym potknęła się o czyjąś nogę i upadła z łoskotem na ziemię. - Gdzie ten tłum, kiedy człowiek upada? - Zapytała rozdzierając sobie ramię. Wyciągnęłam do niej rękę, ale ktoś inny złapał ją w pasie i podniósł w takim tempie, że nawet nie zdążyłam powiedzieć 'kot', czy czegoś równie krótkiego.
-Przepraszam Noemi. Nic ci się nie stało?- Zapytał czułym głosem Malcolm.
-Nie, wszystko jest w porządku.- Noemi uśmiechała się tak tylko, gdy widziała przystojnego mężczyznę. Wiedziałam, że wpadła po uszy.
-Malcolm, zostaw te Gryfonki w spokoju.- Dobiegł nas dziwnie piskliwy męski głosik. Nie musiałam zgadywać, by wiedzieć, że to Scorpius przyszedł po swoją eskortę. - Królowa nie będzie zadowolona. Szczególnie, że jedna z jej dworek ma na ciebie ochotę.
Nie wiedziałam, czemu ci kretyni sądzą, że są jakąś częścią rodziny królewskiej, a przyjaciół nazywają poddanymi. Niedobrze robiło mi się na myśl dołączenia do tego cyrku. Malcolm uśmiechnął się jeszcze raz do Noemi i odszedł za tlenionym przygłupem, a my powlekłyśmy się w stronę wieży Gryffindoru.
8 komentarzy
Następne 1 Poprzednie
|
|
hogwart-mysteryponiedziałek, 2.sierpnia.2010, 14:14 89.231.250.106 |
|
Hmm...całkowicie inny styl. Ale podobało mi się! ;D Można się było pośmiać. No i jakaś fajna historia miłosna z Hogwartem w tle i śmiesznymi sytuacjami zawsze poprawia nastrój. ;) Było fajnie, już czekam na ciąg dalszy.
|
|
|
Veronicapiątek, 13.sierpnia.2010, 11:21 79.191.80.148 |
|
Hm... zacznę od początku.
|
|
|
Veronicasobota, 14.sierpnia.2010, 21:50 83.26.149.72 |
|
jasne, jestem przekonana, że opowiadanie będzie wspaniałe. Od razu po przeczytaniu działu o bohaterach zainteresował mnie i jestem ciekawa dalszych losów bohaterów. :)
|
|
|
Veronicaniedziela, 15.sierpnia.2010, 18:34 79.191.79.58 |
|
Spoko, możesz wysyłać na mojego maila - nikala@interia.pl, tylko jak wyślesz, to napisz mi o tym w komentarzach do profilu, bardzo by mi to ułatwiło zadanie. :)
|
|
|
hogwart-mysterysobota, 21.sierpnia.2010, 13:15 89.231.248.113 |
|
Chciałam tylko nieskromnie ogłosić, że otworzyłam Regulusa. I zapraszam na pierwszą część. Może jesteś zainteresowana... www.little-king.mylog.pl |
|
|
aestimopiątek, 27.sierpnia.2010, 15:58 83.7.39.234 |
|
może ocenkę? |
|
|
Veronicaśroda, 15.września.2010, 19:28 79.191.78.130 |
|
wczoraj wysłałam ci rozdział na maila.
|
|
|
Veronicaczwartek, 16.września.2010, 19:47 83.26.68.47 |
|
mhm, rozumiem :)
|









